05.01.2012 :: 18:46 | Link | Komentuj (3)
Jest czwartkowe styczniowe popołudnie. Kawa i wino. Ale ja się niezdrowo prowadzę. A pani doktor ciągle mnie molestuje, by przestać. Straszy, że popijanie prochów winem zabija. Rzuć. Jakby to było takie proste. Czy ja muszę z wszystkiego w życiu rezygnować? I niby po co - by być najzdrowszym nieboszczykiem na cmentarzu? Anielski orszak może i moją przepitą i skofeinowaną duszę jakoś przyjmie. pożyjemy - zobaczymy, jak mawiali starożytni Rosjanie. A właściwie umrę to zobaczę. Tymczasem chyba jednak tam mi się nie śpieszy, bo niby z czym ja stanę wobec Najwyższego? Bez super fury, napakowanego konta w banku? Bez męża? Eee, myślę, że tam gówno to kogokolwiek będzie obchodzić. Z moimi wykorzystanymi talentami? Zdolny jestem, nawet wybitnie, hehe. Tylko nie wszystko realizuję, bom leniwy i bywam niekonsekwentny.
Kolejny łyk kawy i wina. Na razie mi smakuje i jedno i drugie, Choć fajniej byłoby spić kawę i łyknąć winko z bliską osobą. Ehh, no cóż, może mi to niepisane? Wredna towarzyszka samotność dopada czasami jakąś dozą melancholii. Ale się nie daję. W sumie po części sobie tę samotność wybrałem nie do końca wiedząc jak gorzko czasami smakuje.

Archiwum

2019
styczeń
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011



O mnie

Linki

nazwa linku, nazwa linku, nazwa linku, nazwa linku


Layout

Wykonany przez Inez dla Szablony.Blogowicz. Należy również podziękować tej stronie.